Nasze prawa
NASZ PORADNIK. Cisza nocna. Co na jej temat mówi prawo?


We własnym domu każdy chce czuć się nie tylko bezpiecznie, ale i komfortowo. Zwykle w sytuacji, gdy np. przez hałasy dobiegające zza ściany nie możemy się wyspać, powołujemy się na obowiązek zachowania ciszy nocnej. Czy słusznie?
Remont w środku nocy, głośna impreza u sąsiadów, donośne rozmowy czy dudniąca muzyka to tylko niektóre z niedogodności, z jakimi nierzadko trzeba mierzyć się w środku nocy. Uciążliwe hałasy naruszają prawo innych mieszkańców budynku do spoczynku nocnego w ciszy i komforcie. Przyjmuje się, że czas pomiędzy godziną 22:00 a 6:00 to okres, w którym wszystkich lokatorów obowiązuje cisza nocna. Jest to jednak jedynie prawo zwyczajowe, które – choć ów przedział godzinowy jest powszechnie znany i respektowany – nie został ujęty w żadnym akcie prawnym. Bywa on jednak zawarty np. w wewnętrznych regulaminach wspólnot mieszkaniowych, w których możliwe jest także określenie innego przedziału godzin nakazującego powstrzymanie się od działań zakłócających spokój sąsiadów. Przepisy prawa określają natomiast jedynie ogólnie, na czym polega zakłócanie spokoju, porządku publicznego czy spoczynku nocnego.
Spoczynek nocny to nie tylko sen
W Kodeksie wykroczeń możemy znaleźć przepis mówiący, że „kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny” (art. 51 §1 Kodeksu wykroczeń, Dz.U.2021.2008 t.j.). Sankcjonuje on więc m. in. zakłócanie spoczynku nocnego, który jednak nie musi polegać wyłącznie na spaniu. Może przejawiać się bowiem także w czytaniu książki, rozwiązywaniu krzyżówki, haftowaniu, a nawet w relaksie przed telewizorem. Chodzi więc nie o samą czynność snu, ale i inne formy wypoczynku, którego większość mieszkańców po całym dniu aktywności potrzebuje.
W Kodeksie cywilnym natomiast, w art. 144, ujęto zakaz immisji, czyli ingerencji polegających na wywieraniu wpływu na sąsiadującą nieruchomość. Wspomniany artykuł mówi, że „właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych”. W przypadku wystąpienia takiej sytuacji właściciel nieruchomości sąsiedniej, którego prawa zostały w ten sposób naruszone, może bronić swoich praw, powołując się na przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące ochrony dóbr osobistych.
Co robić, gdy uciążliwe hałasy nie pozwalają spać?
Pozostaje jednak pytanie, jakie działania mogą zostać uznane za zakłócające korzystanie z nieruchomości sąsiednich „ponad przeciętną miarę”. Raczej nie należy spodziewać się, że mandatem zostanie ukarana sąsiadka „z góry”, która po wejściu do mieszkania nie zdjęła natychmiast butów na wysokich, stukających o podłogę obcasach. Jeśli jednak hałas będzie obiektywnie uciążliwy, może skończyć się on dla powodującego go sąsiada wizytą policji i upomnieniem bądź – w szczególności, jeśli sytuacja się powtarza lub ów sąsiad jest w stosunku do funkcjonariuszy agresywny – mandatem, a nawet skierowaniem sprawy do sądu.
Zanim jednak zdecydujemy się sięgnąć po telefon i poprosić policję o pomoc, warto spróbować samodzielnie porozumieć się z hałasującym sąsiadem. Może okazać się bowiem, że nie był on świadom, że jego ulubiona muzyka jest zbyt głośna i przeszkadza innym lokatorom. Mieszkaniec prowadzący remont być może zgodzi się natomiast prowadzić wszystkie głośne prace w mniej uciążliwych godzinach. Warto więc na początku spróbować osobiście rozwiązać sytuację, a dopiero, gdy to nie przyniesie spodziewanego efektu – skontaktować się z policją.
Anna Sadkowska-Rojek
Artykuły powiązane