Wydarzenia
Czy sędziowie, którzy sami mają wątpliwości co do swojego statusu, mogą zbudować autorytet?


Interesujące spojrzenie na funkcjonowanie Sądu Najwyższego, którego sędziowie są atakowani przez unijne instytucje. W tym TSUE. „Sędziowie SN – neosędziowie, jak niektórzy ich nazywają - aby uzyskać certyfikat niezawisłości, wykazują się +łagodnością+, jak sędziowie Izby Dyscyplinarnej, a sędziowie Izby Kontroli odpowiednio +europejskością+” - pisze na łamach „Rzeczpospolitej” sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, prezes Sądu Okręgowego w Krakowie.
Sędzia Pawełczyk-Woicka jest zdania, że sędziowie SN nie mogą poddawać się nieuprawnionej presji. „Zamiast poszukiwać uprawomocnienia swojej władzy w instytucjach zewnętrznych powinni się skupić wyłącznie na wykorzystywaniu nadanej im inwestytury, orzekać w sprawach, które z mocy Konstytucji RP i ustaw są im przedzielane, kierując się imperatywem sędziowskim orzekania bezstronnie w oparciu o prawo i własne sumienie. Tymczasem szukanie rozwiązań politycznych, poddawanie się osądowi TSUE (skądinąd sędziów powołanych w drodze wyborów politycznych), skończyć się nie może dobrze, gdyż autorytetu nie zbuduje sędzia, który sam ma wątpliwości co do swojego statusu” - pisze sędzia.
„Obrana metoda była i jest drogą donikąd, a finalnie prowadzi do weryfikacji sędziów. Tych już powołanych w wolnej Polsce, chociaż takiej weryfikacji nie przechodzili sędziowie powołani w czasach Polski Ludowej. Historia czasem się z nas śmieje. Gorliwym kandydatom na +weryfikatorów-inkwizytorów+, poszukującym +diabelskiego znamienia+, którym ma być oczywiście wskazanie przez +neoKRS+, dedykuję przesłanie: +To nie jest koniec historii.+” - dodaje sędzia Pawełczyk-Woicka.
Więcej w „Rzeczpospolitej”
np
Artykuły powiązane