Kto mówi prawdę
Niemcy i Francja ogłosiły, że ich prawo jest ważniejsze od europejskiego. TSUE chce, by w takich krajach jak Polska i Rumunia było inaczej


Unia Europejska dwóch prędkości? Wszystko wskazuje na to, że chciałyby tego niektóre unijne organy. W sprawie dotyczącej Rumunii Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł właśnie, że sądy powinny orzekać zgodnie z prawem europejskim, nawet jeśli jego przepisy... łamią krajową konstytucję.
„Zasada pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej wymaga, by sąd krajowy odstąpił od stosowania krajowych przepisów niezgodnych z prawem unijnym niezależnie od tego, czy są one rangi ustawowej czy konstytucyjnej” - orzekł we wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE w odpowiedzi na pytania prejudycjalne ws. reformy sądownictwa w Rumunii. Podobne orzecznictwo dotyczy także innych krajów naszego regionu, w tym Polski.
Kraje Europy Zachodniej tego typu orzeczeń tymczasem zwyczajnie nie respektują. Co więcej – podkreślają prymat swojego prawa nad unijnym. Niemiecki Trybunał Konstytucyjny wydał niedawno ważny werdykt. Uznał, że państwa członkowskie mają prawo do kontrolowania organów Unii Europejskiej z TSUE włącznie, a rezygnacja z tego uprawnienia prowadziłaby do niekontrolowanego rozszerzania ich kompetencji, a więc faktycznej zmiany unijnych traktatów. Według Trybunału w Karlsruhe, rozstrzygnięcia podejmowane przez TSUE, mogą być uznawane przez Trybunały krajów członkowskich jako podjęte poza jego kompetencjami.
Z kolei francuska Rada Stanu, czyli odpowiednik najwyższego sądu administracyjnego, podtrzymała swoją zgodę na gromadzenie danych użytkowników przez operatorów telekomunikacyjnych do celów dochodzeń związanych z przestępczością zorganizowaną i terroryzmem. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że francuska konstytucja pozostaje nadrzędna wobec prawa europejskiego.
np